Posts Tagged ‘ sousse

Sousse

Warto wspomnieć o trzecim największym mieście w Tunezji – o Sousse (pl. Susa). Jest to naprawdę duże miasto, w którym jest naprawdę bardzo brudno. Dookoła jest mnóstwo biednych ludzi. Aby dostać się do centrum miasta polecam taksówkę. Generalnie średnia stawka to około 1 dinar za kilometr. Warto już wczesniej, przed podróżą umówić się z kierowcą, że albo włączy taksometr, albo podajemy określoną ilość dinarów. Z dogadaniem się z taksówkarzem nie będzie problemu, ponieważ władają oni wieloma jezykami obcymi: francuskim, to oczywiste, niemieckim, angielskim i włoskim. Nie licząc oczywiście ich arabskiego. Zatem jak już się dostaniemy do Souuse warto odwiedzić targ, ktory jest naprawdę ogromny. Muszę od razu uczulić na targowanie sie. Jesli wejdzie się do sklepu i spyta ile coś kosztuje, to należy to już kupić, oczywiście targować się trzeba. Bez tego nie da się rady.

Poza tym można w centrum Sousse napić sie pysznych soków ze świeżowyciśniętych owoców i zwiedzić kilka zabytów znajdujących sie na liście UNESCO.

Hotel Thalassa Sousse

Myślę, że parę słów o hotelu, w którym mieszkałam przez dwa tygodnie się przyda. Otóż nazywał się Thalassa  i jest siecią kilku hoteli na terenie Tunezji. Przy okazji należy do sieci hoteli międzynarodowych LTI International Hotels. Wszystkie te hotele mają cztery gwiazdki, zatem standard jest dość wysoki. Oczywiście, wiadomo, nie można czterech gwiazdek europejskich porównywać z afrykańskimi, ale generalnie nie mozna było hotelowi nic zarzucić. Nic, prócz  wielkości pokoi. Rozumiem, że nie jedzie się na wczasy, żeby siedzieć w pokoju, ale te były naprawdę malutkie. Normalnie nie miałabym nic przeciwko, ale w pokoju byłam z bratem, więc chcieliśmy rozłączyć łóżka. Poza tym w każdym pokoju klimatyzacja, telewizor (nie wiem po co), bardzo ładna łazienka :) Panie sprzątające przychodziły codziennie i czuły się bardzo szczęśliwe, gdy otrzymały 1 dinar.

Poza pokojami było naprawdę cudownie.  Wspaniała recepcja, dużo barów i kilka restauracji. W całym hotelu turyści mieli wykupione opcje AllInclusive albo Ultra Allinclusive. Zatem było z czego korzystać.

Duże wrażenie robią dwa baseny, w których ciagle odbywały się jakieś animacje. Nie można się było tam nudzić. Na plaży wiele miejsca nie było, ale naprawdę warto było się tam wylegiwać.

Atrakcją wieczoru było codzienne ShowTime, czyli róznego rodzaju przedstawienia organizowane przez animatorów. Naprawdę bardzo widowiskowe.