Kuchnia w Tunezji

Należy przyznać, że kuchnia tunezyjska jest bardzo specyficzna. Tak bardzo, że ja, będąc dwa tygodnie w hotelu All Inclusive nie jadłam obiadów, bądź moimi obiadami i kolacjami były owoce. Pozostali, którzy byli ze mną śmiali sie coprawda, bo im to jedzenie odpowiadało. Kuchnia ta charakateryzuje się decydującą przewagą mięsa, które, poza tym, że pikantne, przyprawiane jest specyficznie. Wszystko smażą tam na oliwie z oliwy, ponieważ jest tańsza. Co jak co, ale przecież ta nadaje sie do niskich temperatur. Zatem frytki smażone na oliwie z oliwek były nie do zniesienia.

Generalnie, jesli mowa  o śniadaniu, to nie można było narzekać. Tunezyjczycy w hotelach dysponują ogromnym wyobrem pieczywa i jajek pod każdą postacią.

Ciekawa jest kawa, która na wzór tureckiej jest bardzo mocna. Jeśli ktoś mocnej nie lubi, lepiej zamówić sobie taką z dużą ilością mleka.

Warto zwrócić uwagę na pizzę, która w Tunezji podawana jest wielkości talerza. Są to pizze dla jednej osoby.

Trudno znaleźć normalne, polskie (oczywiście tureckie) kebaby ;)

I najlepsze – mają tam wszędzie soki ze świeżowyciśniętych owoców.

Waluta w Tunezji

W Tunezji płacimy Dinarami. Dinar dzieli się na 1000 milimów. Poleca się rozważnie wymieniać dinary, ponieważ jest to waluta niewymienialna w innych krajach. Czyli – z dolarów, euro i funtów (najlepiej u nas kupić właśnie te) zamieniamy bez problemu na Dinary, ale żeby to zrobić w drugą stronę musimy mieć dowód zdobycia tych Dinarów, czyli na przykład zaświadczenie z kantoru o wymianie. Pod żadnym pozorem nie można dinarów przewodzić do innych krajów, bo uchodzi to jako przemyt.

Na dzień 28.07.09:

1 Dolar ~ 1,33 Dinara

1 Euro ~ 1,90 Dinara

1 Dinar ~ 3zł – Jeden Dinar to mniej więcej 3 złote, ale to zmienia się ciagle.

Targowanie w Tunezji

W Tunezji koniecznie trzeba się targować. Jeśli się tego nie robi obraża się jednocześnie handlarzy. Są ludzie, którym targowanie odpowiada i są też tacy, którzy tego nienawidzą (na przykład ja). Jeśli idzie się targiem i chce się po prostu coś poogladać to nie można się nawet zatrzymać, ponieważ Arabowie od razu zobaczą na co zwraca się uwagę. Broń Boże nie należy pytać o cenę danego towaru jeśli nie ma się go zamiaru kupić. Można wtedy wysłuchiwać jak sprzedawca obraża Cię wszystkim przekleństwami jakie zna (mnie nazwał tylko „nienormal”).
Ceny generalnie są wyrwane z kosmosu. Nie można w ogóle zwracać na nie uwagi. Jesli na przykład sprzedawca zaproponuje za torebkę 150 dinarów, można się targować tak, żeby kupić ją za 20 dinarów. Oczywiście pan będzie przezywał, że z niego zdzieramy, ale nie należy zwracać na to uwagi.

Najlepiej, aby zorientować się ile coś naprawdę kosztować powinno, wybrać się do sklepu. W sklepie panie również będą nas obskakiwać z każdej strony, ale najlepiej nie zwracać na to uwagi. Na pewno będą tam ceny. Wtedy możemy sobie mniej więcej okalkulować co się nam opłaca kupić na targu a co nie.